Ero opowiadania
Najlepsze darmowe sex opowiadania
Archive for May, 2008
Koleżanka z pracy
Pewnego dnia Agata zaskoczyła mnie swoim wyznaniem:
- Muszę przyznać Ci się do czegoś – powiedziała, gdy mieliśmy długą, przymusową przerwę w pracy z powodu awarii systemu – brakuje mi Twojego spojrzenia, gdy byłeś zauroczony moimi stópkami – mówiąc to zawstydziła się jak mała dziewczynka i spłonęła rumieńcem.
- To miłe – odpowiedziałem – ale dobrze wiesz Agatko, że moim fetyszem są kobiece stopy, a nie buty. A niestety od tamtego dnia nie chcesz mi już ich pokazywać więc…
- To nie tak – przerwała mi Agata – nawet nie wiesz, jaką radość sprawiał mi Twój wzrok ukradkiem poszukujący moich stóp. Obawiałam się, że nasze stosunki w pracy się zmienią…bo wiesz…dobrze mi się z Tobą pracuje…ale niestety nic mnie w Tobie nie pociąga…nie zrozum mnie źle…ale…nie jesteś w moim typie i…nie chciałabym żebyś pomyślał…
- Spokojnie – przerwałem – Agata, słuchaj, oboje jesteśmy dorośli…a wtedy mnie poniosło i zachowałem się jak to zwykły napalony samiec. Dobrze wiesz, jak Twoje stópki na mnie działają. Na przyszłość możemy się umówić, że nie przekroczymy pewnej granicy i sami ją ustalimy. Ja też Ci się do czegoś przyznam…brakuje mi ich widoku…
Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy na siebie w milczeniu.
- Mam propozycję – powiedziałem w końcu – Ty Agato będziesz decydować o tym, w jaki sposób mogę adorować Twoje stópki, do jakich granic się będę mógł posunąć. Pozostawiam to w Twoich rękach…a raczej stópkach – uśmiechnąłem się do niej puszczając oczko.
- Hmm…myślę, że odpowiada mi taka władza – powiedziała Agata również uśmiechając się do mnie i puszczając oczko.
Przerwa w pracy trwała około dwóch godzin. W tym czasie nagromadziło się sporo dokumentów, które należało wprowadzić do systemu i szef zmusił nas do zostania po godzinach. O 17 szef wyszedł z biura i zostawił nas samych. Pracowaliśmy, żeby jak najszybciej zerwać się do domu. Nagle zobaczyłem, że Agata zdejmuje ze swoich stóp czarne eleganckie czółenka, które miała dzisiaj.
- Strasznie bolą mnie już dzisiaj stopy – powiedziała uśmiechając się zalotnie – muszę troszkę paluszki rozprostować – dokończyła ściągając podkolanówki - czarne kabaretki.
- Chyba nie będę się już tak spieszyć – odpowiedziałem Agacie spoglądając na jej zgrabne stópki.
- Lubię, gdy Twój wzrok je otula – powiedziała Agata – i mam nadzieję, że ich zapach Cię nie dosięgnie i nie przestraszy – zaśmiała się.
- Może się zdziwisz – powiedziałem, śmiejąc się razem z nią – ale kobiece stópki maja dla mnie specyficzny zapach…wręcz bym powiedział podniecający.
- Ciekawe – powiedziała Agata – wracajmy do pracy, bo dzisiaj stąd nie wyjdziemy.
Wróciliśmy do papierów. Oczywiście dość często mój wzrok szukał jej stópek, które bose mnie uwodziły. Agata widząc, że dłuższą chwilę skupiam się na jej stopach, założyła nogę na nogę. Na paluszki prawej stopy założyła swoje czółenko, które zwisało bezwładnie. Widok był przecudowny. Dodatkowo, by mnie chyba zahipnotyzować, paluszki drugiej stópki „ożyły” i rozpoczęły piękny, uwodzicielski taniec. Nie mogłem oderwać od nich wzroku.
- A może chciałbyś je poczuć – powiedziała bardzo nieśmiało Agata wyrywając mnie ze stanu zauroczenia.
- Jeśli takie jest Twoje życzenie – odpowiedziałem zadziornie – to z największą przyjemnością.
- Chciałabym – powiedziała – ale najpierw może zamkniesz biuro, żeby nas nikt nie zaskoczył.
Uśmiechnąłem się szeroko. Podekscytowany wstałem i poszedłem w stronę drzwi. Myśli krążyły jak szalone. Za chwilkę spełni się jedno z moich marzeń…będę blisko jej stóp, będę mógł je poczuć, a może nawet dotknąć.
- Zanim wejdziesz pod moje biurko, żeby poczuć ich aromat – powiedziała Agata – musisz mi obiecać, że nie zrobisz nic więcej…dopóki Ci nie pozwolę.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem Agato – odpowiedziałem poważnie – obiecuję.
- W takim razie zapraszam Cię pod biurko do moich stópek.
Wszedłem pod biurko na czworaka i zacząłem obwąchiwać jej stopy jak pies, głęboko wdychając powietrze i upajając się ich aromatem. Były lekko przepocone po całym dniu pracy, co dodatkowo działało na moje zmysły…i mojego członka. Tak bardzo chciałem ich dotknąć i poczuć miękkość jej skóry. Tak bardzo chciałem je pocałować i poczuć ich smak.
- Czy możesz się położyć na plecach ? – zapytała Agata po kilku minutach.
- Oczywiście – odpowiedziałem kładąc się na plecach.
Agata założyła nogę na nogę, ale tym razem prawa stopa była na podłodze bardzo blisko mojej twarzy, a lewa stopa swobodnie zawisła kilka centymetrów powyżej niej. Widziałem jej idealną podeszwę, napawałem swoje oczy widokiem jej spodów, paluszków i pięty. Wdychałem jej zapach.
- Czy mogę zrobić coś szalonego? – zapytała Agata.
- Pewnie – odpowiedziałem podniecony. Przez kilka minut nic się nie działo. Trwałem tak w niepewności, podniecony i szczęśliwy, że mogę cieszyć się bliskością jej stóp.
Niespodziewanie Agata położyła mi na twarzy swoje przepocone kabaretki.
- Mam nadzieję, że Ci się podobają – powiedziała.
- Bardzo – rzekłem wciągając głęboko powietrze i przy okazji smakując część jej podkolanówek.
Agata nie spoglądała na mnie. Przez dłuższy czas smakowałem je, cieszyłem się jej zapachem i smakiem. Mój członek prężył się spod biurka.
- Cieszę się, że to wszystko tak bardzo Cię podnieca – powiedziała Agata – chciałam sprawdzić, jak daleko mogę się posunąć na początku naszych stópkowych zabaw. Cieszę się, że akceptujesz je całkowicie. To dużo dla mnie znaczy. W nagrodę za dzisiejszy „zapachowy początek” możesz ubrać na moje stopy moje podkolanówki i buty.
- Dziękuję – odpowiedziałem, w duchu ciesząc się jak dziecko z otrzymanego gwiazdkowego prezentu.
Z pełną czcią założyłem jej pierwszą podkolanówkę, starając się muskać jej aksamitną skórę. Starałem się robić to długo ciesząc się tą chwilą. Zadanie miałem dodatkowo utrudnione, gdyż nadal leżałem na podłodze. Mój penis od dłuższego czasu domagał się pieszczot. Założyłem jej lewego buta. Po dłuższej chwili Agata podstawiła mi „pod nos” drugą bosą stópkę. Ściągnąłem sobie z twarzy drugą podkolanówkę i założyłem na jej piękną stópkę. Gdy skończyłem usłyszałem głos Agaty:
- Możesz już wstać. Nie wiedziałam, że ubieranie podkolanówek i butów może być takie przyjemne.
- A j nie wiedziałem, że zapach Twoich stóp może być tak zmysłowy.
- Cieszę się, że nam się podobało – powiedziała Agata spoglądając na moje krocze. Mój członek wyraźnie odciskał się na powierzchni materiałowych spodni – zbierajmy się do domu.
Wyszliśmy z biura około godziny 20. To były nadgodziny warte odpracowania ![]()
Obroża nie dla mnie?
Już nie pamiętam jak trafiłam na tamten czat ani jaka była jego nazwa. Tam zaczęłam pierwsze rozmowy o BDSM, pierwsze szukanie kogoś, kto spełni to, co było latami we mnie skrywane. Poznałam Jego, człowieka, który jako pierwszy miał mnie wprowadzić w ten świat. Był dużo starszy, wydawał się doświadczony, o czym zresztą sam zapewniał.
Ja nie miałam pojęcia jak powinnam się zachowywać, jak zwracać do Niego. Nie miałam pojęcia o niczym zresztą. I chyba tylko ta nieświadomość pomogła mi znosić przez następny miesiąc oschłość, obelgi i traktowanie jak przedmiot. Co czułam? Chyba nic, pustkę. Ale też był jakiś strach przed Nim i każdą wiadomością na gg czy e-mailu. Zwracał się tam do mnie nie inaczej nigdy jak “szmato”, “kurwo”, “dziwko”. Często sama musiałam tak pisać o sobie. Było mi z tym źle.
Dostawałam wirtualne zadania od Niego. Sumiennie wykonywałam je (oprócz dwóch) i o każdym meldowałam w wyznaczonym czasie. Czy sprawiały mi jakąś przyjemność? Niektóre tak i sama chciałam wracać do nich. Wosk, pokrzywy działały podniecająco na mnie. Rzeczy, których nie mogłam poczuć jako bólu już mniej. Powinno mnie to wtedy już zastanowić, włączyć alarm w głowie.
Jednak chęć poznania tego była silniejsza. Trwałam w tym, czekając na pierwsze realne spotkanie.
Minęło półtora miesiąca i wyznaczył termin. Dzień wcześniej napisał list. Opisał strój, jaki mam mieć na sobie i to, kim się stanę realnie. Miałam jeszcze czas by się cofnąć. Nie zrobiłam tego. Jedyne, to postanowiłam, że to będzie krótkie spotkanie. Bałam się być zbyt długo z Nim pierwszy raz. Następnego dnia rano wyjechałam z domu by na godzinę 11.00 być na miejscu. Spóźniłam się. Czekał już na mnie. Na szczęście nie był zły. Zaparkowałam auto i weszliśmy do restauracji. Zamówił dla mnie kawę, choć prosiłam o herbatę. Miał w tym cel jak się okazało. Według Niego kawa ma działanie moczopędne. To mi się nie podobało, od razu określiłam to jako coś, czego nie polubię, co mnie wręcz odrzuca. Niestety, nigdy nie gwarantował, że zrezygnuje z takich zabaw.
Dopił swoją kawę, wstał od stolika.
- Pokój nr 25, zapukasz i po wejściu staniesz tyłem do drzwi z rękoma do góry, nogi szeroko.
Po tych słowach wyszedł zostawiając mnie samą. Siedziałam dobrą chwilę jak sparaliżowana. Iść czy wrócić do domu? Nie dopiłam kawy, wstałam i wolno poszłam w stronę hotelowego budynku. Zatrzymałam się przed drzwiami i zapukałam. Teraz już nie było odwrotu. Gdy usłyszałam “proszę” weszłam, odłożyłam torebkę na fotel i odwróciłam się w stronę drzwi. Po chwili stałam jak mi kazał. Wyczułam, że stanął za mną, podniósł sukienkę, dotknął mojej skóry. Ja stałam i zastanawiałam się, co zrobi dalej. Poczułam lekki ból na tyłeczku. Uderzył mnie czymś. Ile tego było? Dwa, najwyżej trzy uderzenia.
- Odwróć się i podejdź do mnie.
Gdy stanęłam przed Nim kazał powtarzać za sobą słowa przysięgi. Przysięgi wierności suki dla Pana. Słowa ledwo przechodziły mi przez usta. Nie patrzyłam nawet na Niego. Bałam się. Musiałam Go na koniec pocałować w rękę.
- Teraz do łazienki. Umyjesz się i wrócisz tu ubrana.
Nie pozwolił mi zamknąć drzwi. Czułam się trochę zawstydzona, ale i jakoś hmm… idiotycznie w takiej sytuacji. To przecież obcy facet i kto wie, co ze mną zrobi? Skończyłam mycie i ponaglana Jego głosem wyszłam. Stanęłam znów przed Nim, zdjął mi sukienkę. Założył obrożę na szyję, zapiął smycz. Bałam się tak bardzo, że nawet już nie czułam wstydu. Był tak blisko a ja się trzęsłam. Wtedy napluł mi w twarz.
- Zetrzyj to ręką i zliż.
Gdy to zrobiłam poczułam tylko poniżenie samej siebie. Dotarło do mnie, co mówił i pisał. “Szmata”, tak, tylko tym byłam teraz. Kazał mi otworzyć usta. Ociągałam się z tym. Uderzył mnie w twarz. I znów. Chyba już ze strachu zrobiłam, co kazał. Bezwolna jak lalka. Napluł mi znów. Ile jeszcze zniosę?
- Uklęknij suczko i zdejmij Panu buty.
Zrobiłam to. Pchnął mnie nogą na podłogę.
- Teraz się nauczysz pierwszej pozycji. Parter suko, no już. Masz leżeć.
Przycisnął moją głowę do podłogi. Stopę położył na twarzy wciskając mi w usta palce. Czułam się poniżona tym do granic. Pozwolił mi wstać po chwili. Właściwie to podciągnął mnie za smycz do góry. Kazał mi zdjąć majtki i uklęknąć przy łóżku. Dostałam znów parę razy trzcinką.
- Teraz moja suka położy się na łóżku. Nogi szeroko!
Wepchnął w moje ciało dwa wibratory. Zero pieszczot przed, nic. Tylko ból. Posuwał mnie nimi i oczekiwał orgazmu. Nie mógł sie go jednak doczekać. Jego zniecierpliwienie sięgnęło chyba zenitu. Jednak na szczęście ta zabawa Mu się znudziła.
- Kim jesteś?
Odpowiedziała mu cisza. Znów dostałam w twarz. W oczach pojawiły się łzy. I znów cisza i kolejne uderzenie.
- Twoją suką Panie.
- Tylko? I odpowiadaj całym zdaniem!
- Jestem Twoją suką i szmatą Panie.
- I tak masz odpowiadać! Nie zawsze tak będzie. Może czasem zasłużysz na moją łaskę jak się dobrze postarasz. Chcesz zapalić papierosa?
Bardzo chciałam. Byłaby to chwila przerwy w tym, czego musiałam doświadczać.
- Jeśli moja suka chce zapalić, najpierw wyliże mi tyłek.
Gdy później siedziałam na fotelu, znów zasłużyłam na reprymendę. Źle trzymałam nogi. Nie miałam prawa mieć ich złączonych. Siedziałam w milczeniu, nie mając odwagi odezwać się. I wtedy zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Poczułam ciepło zapalonego papierosa między nogami.
- Nie!!
I rozpłakałam się.
- Nie ma nie i tak cię to czeka jak i piss. Dziś tylko jest już na to mało czasu. A teraz mała próba bólu suko.
Uklęknął między moimi nogami. Zaczął się bawić moją cipką. Wkładał w nią coraz więcej palców. Bolało. Nie zważał na nic póki nie włożył całej dłoni. Nikt nigdy tak nie zrobił a On nie użył nawet żadnego nawilżenia. Byłam już całkowicie zrezygnowana. W duchu dziękowałam Bogu, że nie zdecydowałam się na długie spotkanie. Leżałam teraz i czekałam na dalszy ciąg wiedząc, że wkrótce to wszystko się skończy.
Zapiął mi klamerki na piersiach i cipce. Pamiętałam, że kiedyś dał mi takie zadanie. Wykonałam je tylko połowicznie. Nie dałam wtedy rady zapiąć ich na brodawkach. Za bardzo mnie bolało. Teraz to zniosłam. Potem przyszła kolej na igły. Jedna w pierś, druga w cipkę. Nie czułam już nic.
Na koniec zaspokoił się w moich ustach. Skończyła się sesja, skończyło moje poniżenie.
Godzinne błądzenie zanim udało mi się wyjechać z miasta dało mi czas na przemyślenie tego wszystkiego. Wniosek nasuwał się jeden: “TA” obroża nie jest dla mnie.


No Comments »