Obroża nie dla mnie?

by admin , May 16 2008 in: Opowiadania

Już nie pamiętam jak trafiłam na tamten czat ani jaka była jego nazwa. Tam zaczęłam pierwsze rozmowy o BDSM, pierwsze szukanie kogoś, kto spełni to, co było latami we mnie skrywane. Poznałam Jego, człowieka, który jako pierwszy miał mnie wprowadzić w ten świat. Był dużo starszy, wydawał się doświadczony, o czym zresztą sam zapewniał.
Ja nie miałam pojęcia jak powinnam się zachowywać, jak zwracać do Niego. Nie miałam pojęcia o niczym zresztą. I chyba tylko ta nieświadomość pomogła mi znosić przez następny miesiąc oschłość, obelgi i traktowanie jak przedmiot. Co czułam? Chyba nic, pustkę. Ale też był jakiś strach przed Nim i każdą wiadomością na gg czy e-mailu. Zwracał się tam do mnie nie inaczej nigdy jak “szmato”, “kurwo”, “dziwko”. Często sama musiałam tak pisać o sobie. Było mi z tym źle.
Dostawałam wirtualne zadania od Niego. Sumiennie wykonywałam je (oprócz dwóch) i o każdym meldowałam w wyznaczonym czasie. Czy sprawiały mi jakąś przyjemność? Niektóre tak i sama chciałam wracać do nich. Wosk, pokrzywy działały podniecająco na mnie. Rzeczy, których nie mogłam poczuć jako bólu już mniej. Powinno mnie to wtedy już zastanowić, włączyć alarm w głowie.
Jednak chęć poznania tego była silniejsza. Trwałam w tym, czekając na pierwsze realne spotkanie.
Minęło półtora miesiąca i wyznaczył termin. Dzień wcześniej napisał list. Opisał strój, jaki mam mieć na sobie i to, kim się stanę realnie. Miałam jeszcze czas by się cofnąć. Nie zrobiłam tego. Jedyne, to postanowiłam, że to będzie krótkie spotkanie. Bałam się być zbyt długo z Nim pierwszy raz. Następnego dnia rano wyjechałam z domu by na godzinę 11.00 być na miejscu. Spóźniłam się. Czekał już na mnie. Na szczęście nie był zły. Zaparkowałam auto i weszliśmy do restauracji. Zamówił dla mnie kawę, choć prosiłam o herbatę. Miał w tym cel jak się okazało. Według Niego kawa ma działanie moczopędne. To mi się nie podobało, od razu określiłam to jako coś, czego nie polubię, co mnie wręcz odrzuca. Niestety, nigdy nie gwarantował, że zrezygnuje z takich zabaw.
Dopił swoją kawę, wstał od stolika.
- Pokój nr 25, zapukasz i po wejściu staniesz tyłem do drzwi z rękoma do góry, nogi szeroko.
Po tych słowach wyszedł zostawiając mnie samą. Siedziałam dobrą chwilę jak sparaliżowana. Iść czy wrócić do domu? Nie dopiłam kawy, wstałam i wolno poszłam w stronę hotelowego budynku. Zatrzymałam się przed drzwiami i zapukałam. Teraz już nie było odwrotu. Gdy usłyszałam “proszę” weszłam, odłożyłam torebkę na fotel i odwróciłam się w stronę drzwi. Po chwili stałam jak mi kazał. Wyczułam, że stanął za mną, podniósł sukienkę, dotknął mojej skóry. Ja stałam i zastanawiałam się, co zrobi dalej. Poczułam lekki ból na tyłeczku. Uderzył mnie czymś. Ile tego było? Dwa, najwyżej trzy uderzenia.
- Odwróć się i podejdź do mnie.
Gdy stanęłam przed Nim kazał powtarzać za sobą słowa przysięgi. Przysięgi wierności suki dla Pana. Słowa ledwo przechodziły mi przez usta. Nie patrzyłam nawet na Niego. Bałam się. Musiałam Go na koniec pocałować w rękę.
- Teraz do łazienki. Umyjesz się i wrócisz tu ubrana.
Nie pozwolił mi zamknąć drzwi. Czułam się trochę zawstydzona, ale i jakoś hmm… idiotycznie w takiej sytuacji. To przecież obcy facet i kto wie, co ze mną zrobi? Skończyłam mycie i ponaglana Jego głosem wyszłam. Stanęłam znów przed Nim, zdjął mi sukienkę. Założył obrożę na szyję, zapiął smycz. Bałam się tak bardzo, że nawet już nie czułam wstydu. Był tak blisko a ja się trzęsłam. Wtedy napluł mi w twarz.
- Zetrzyj to ręką i zliż.
Gdy to zrobiłam poczułam tylko poniżenie samej siebie. Dotarło do mnie, co mówił i pisał. “Szmata”, tak, tylko tym byłam teraz. Kazał mi otworzyć usta. Ociągałam się z tym. Uderzył mnie w twarz. I znów. Chyba już ze strachu zrobiłam, co kazał. Bezwolna jak lalka. Napluł mi znów. Ile jeszcze zniosę?
- Uklęknij suczko i zdejmij Panu buty.
Zrobiłam to. Pchnął mnie nogą na podłogę.
- Teraz się nauczysz pierwszej pozycji. Parter suko, no już. Masz leżeć.
Przycisnął moją głowę do podłogi. Stopę położył na twarzy wciskając mi w usta palce. Czułam się poniżona tym do granic. Pozwolił mi wstać po chwili. Właściwie to podciągnął mnie za smycz do góry. Kazał mi zdjąć majtki i uklęknąć przy łóżku. Dostałam znów parę razy trzcinką.
- Teraz moja suka położy się na łóżku. Nogi szeroko!
Wepchnął w moje ciało dwa wibratory. Zero pieszczot przed, nic. Tylko ból. Posuwał mnie nimi i oczekiwał orgazmu. Nie mógł sie go jednak doczekać. Jego zniecierpliwienie sięgnęło chyba zenitu. Jednak na szczęście ta zabawa Mu się znudziła.
- Kim jesteś?
Odpowiedziała mu cisza. Znów dostałam w twarz. W oczach pojawiły się łzy. I znów cisza i kolejne uderzenie.
- Twoją suką Panie.
- Tylko? I odpowiadaj całym zdaniem!
- Jestem Twoją suką i szmatą Panie.
- I tak masz odpowiadać! Nie zawsze tak będzie. Może czasem zasłużysz na moją łaskę jak się dobrze postarasz. Chcesz zapalić papierosa?
Bardzo chciałam. Byłaby to chwila przerwy w tym, czego musiałam doświadczać.
- Jeśli moja suka chce zapalić, najpierw wyliże mi tyłek.
Gdy później siedziałam na fotelu, znów zasłużyłam na reprymendę. Źle trzymałam nogi. Nie miałam prawa mieć ich złączonych. Siedziałam w milczeniu, nie mając odwagi odezwać się. I wtedy zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Poczułam ciepło zapalonego papierosa między nogami.
- Nie!!
I rozpłakałam się.
- Nie ma nie i tak cię to czeka jak i piss. Dziś tylko jest już na to mało czasu. A teraz mała próba bólu suko.
Uklęknął między moimi nogami. Zaczął się bawić moją cipką. Wkładał w nią coraz więcej palców. Bolało. Nie zważał na nic póki nie włożył całej dłoni. Nikt nigdy tak nie zrobił a On nie użył nawet żadnego nawilżenia. Byłam już całkowicie zrezygnowana. W duchu dziękowałam Bogu, że nie zdecydowałam się na długie spotkanie. Leżałam teraz i czekałam na dalszy ciąg wiedząc, że wkrótce to wszystko się skończy.
Zapiął mi klamerki na piersiach i cipce. Pamiętałam, że kiedyś dał mi takie zadanie. Wykonałam je tylko połowicznie. Nie dałam wtedy rady zapiąć ich na brodawkach. Za bardzo mnie bolało. Teraz to zniosłam. Potem przyszła kolej na igły. Jedna w pierś, druga w cipkę. Nie czułam już nic.
Na koniec zaspokoił się w moich ustach. Skończyła się sesja, skończyło moje poniżenie.
Godzinne błądzenie zanim udało mi się wyjechać z miasta dało mi czas na przemyślenie tego wszystkiego. Wniosek nasuwał się jeden: “TA” obroża nie jest dla mnie.

Podobne opowiadania

Comment this post. Trackbacks are not permitted.


Comment this post